Po jasnej stronie mocy. Uwolnij się od plam i dodaj cerze blasku
fot. Getty Images

TAKE CARE

/

09.11.20

Po jasnej stronie mocy. Uwolnij się od plam i dodaj cerze blasku

TAKE CARE

/

09.11.20

Po jasnej stronie mocy. Uwolnij się od plam i dodaj cerze blasku

Przebarwienia skóry to dość powszechny problem, zwłaszcza, że ryzyko występowania przebarwień wzrasta z wiekiem i przyjmuje się, że w Polsce ten problem dotyka aż 35 proc. kobiet powyżej czterdziestego roku życia. Mechanizm ich powstawania nie jest do końca poznany, ale wiadomo, że za ich pojawianie się w dużej mierze odpowiedzialne są geny, ekspozycja na promieniowanie UV, wysoki poziom żeńskich hormonów płciowych — estrogenów i progesteronu, a także ilość oraz wielkość naczyń krwionośnych w skórze. Poza tym istnieją również schorzenia, które mogą nasilać pojawianie się plam. Tak jest w przypadku zaburzonego funkcjonowania tarczycy, gdzie ryzyko ich powstawania wzrasta nawet czterokrotnie. 

Walka z przebarwieniami jest uciążliwa i wymaga dużo cierpliwości. Wynika to głównie z faktu, że problem hiperpigmentacji ma charakter przewlekły, gdzie ryzyko nawrotów jest bardzo wysokie i sięga nawet 50 proc. Oznacza to, że aż połowa kobiet, u których w przeszłości chociaż raz pojawiły się przebarwienia o podłożu np. hormonalnym, będzie zmuszona praktycznie do końca życia wykonywać odpowiednie zabiegi w gabinecie, a także na co dzień stosować kosmetyki o działaniu rozjaśniającym. Hiperpigmentacja przyspiesza też procesy starzenia się skóry. Jak wynika z najnowszych badań naukowych, u osób ze skłonnością do przebarwień, poza nagromadzeniem barwnika, dochodzi także do uszkodzenia fibroblastów, czyli komórek odpowiedzialnych za produkcję kolagenu w skórze, który odpowiada za jej sprężystość i młody wygląd. To odkrycie tłumaczy, dlaczego wyraźną poprawę w leczeniu przebarwień uzyskuje się dopiero po trzech, czterech latach leczenia, bo aż tyle potrzeba czasu, aby kondycja skóry uległa znaczącej poprawie.

Pilingi chemiczne wbrew pozorom nie tylko złuszczają naskórek i dzięki temu skutecznie rozjaśniają plamy, ale jednocześnie powodują przyspieszenie odnowy komórkowej skóry co bezpośrednio wpływa na jej odmłodzenienie, lepszy poziom nawilżenia i zdecydowanie bardziej promienny wygląd. W pilingach chemicznych dedykowanych cerze z przebarwieniami najczęściej wykorzystuje się połączenie wysoko skoncentrowanych kwasów, na przykład glikolowego, trójchlorooctowego, czy salicylowego ze składnikami złuszczającymi, które wpływają na mechanizm wytwarzania melaniny, m. in. hydrochinonem, kwasem kojowym i fitowym, czy retinoidami. W terapii przebarwień większa głębokość działania pilingu oznacza większą stymulację skóry, ale również zwiększone ryzyko powikłań i pojawienia się przebarwień pozapalnych, które mogą powstać w wyniku zbyt agresywnego lub źle dobranego do typu skóry zabiegu. Z tego powodu, zwłaszcza w przypadku pilingów średniogłębokich i głębokich warto wykonywać je pod kontrolą lekarza, który zadba o bezpieczeństwo pacjenta i w przypadku powikłań będzie w stanie je wyleczyć.

Jeden zabieg złuszczający w gabinecie to za mało, żeby usunąć najbardziej oporne przebarwienia. Z tego powodu zazwyczaj wykonuje się je w serii albo łączy z laseroterapią oraz stosowaniem rozjaśniających kosmetyków do użytku domowego. Warto używać ich regularnie, bo przede wszystkim podtrzymują efekty zabiegów gabinetowych oraz dają bardzo dobre efekty wyrównania kolorytu cery. Godne polecenia są zwłaszcza kosmetyki zawierające składniki aktywne o potwierdzonym naukowo działaniu rozjaśniającym — takie jak arbutyna oraz kwasy: azelainowy czy traneksamowy, a także heksylorezorcynol (pochodna rezorcyny). Bardzo często w kontekście przebarwień mówi się także o  witaminie C, ale tak naprawdę jej działanie ogranicza się głównie do neutralizowania wolnych rodników, które w pewnym stopniu są odpowiedzialne za powstawanie nowych plam na skórze. i z tego powodu warto stosować ją profilaktycznie

Najważniejsze w terapii przebarwień jest unikanie słońca oraz stosowanie kosmetyków ochronnych z filtrami UV. Oczywiście ma to ogromne znaczenie bezpośrednio po zabiegu złuszczającym, ale tak naprawdę trzeba je nakładać codziennie i w dodatku niezależnie od pory roku. Szkodliwe dla skóry i powodujące przebarwienia jest oczywiście promieniowanie ultrafioletowe (UV), ale także wszechobecne światło widzialne (VL) oraz emitowane przez monitory komputerów i wyświetlacze smartfonów światło niebieskie (HEV). Z tego powodu, szczególnie przy skłonności do przebarwień, trzeba smarować się kosmetykiem z filtrem nawet podczas pracy zdalnej w domu, gdy skóra nie jest narażona na bezpośredni kontak ze słońcem. 

TEKST Tomek Kocewiak